czwartek, 10 lutego 2011

Dyskopatia psów i metody leczenia

                                               DYSKOPATIA
Dyskopatia czyli przemieszczenie krążka międzykręgowego jest w 95% przyczyną takich schorzeń , jak niedowłady , porażenia czy dawniej stosowana nazwa " zapalenie korzonków ". Występuje ona przede wszystkim u jamników , stąd nazwa "porażenie jamnicze " , ale dotyczy także innych ras psów i rzadko,ale może być u kotów.
Może być skutkiem urazu mechanicznego - w takich przypadkach najczęściej dochodzi w ciągu kilku- kilunastu dni do całkowitego wyleczenia bez jakichkolwiek nawrotów w przyszłości.
Prawdziwym wyzwaniem dla lekarza a utrapieniem lub tragedią dla właściciela jest dyskopatia na podłożu genetycznym.U takich ras jak golden retriever czy labrador spotyka się ją już w wieku 8 - 15 miesięcy. Określa się ją jako tzw. " młodzieńczą dyskopatię " . Powoduje prawie całkowity paraliż tyłu zwierzęcia , ale leczenie w postaci 2 zabiegów nastawienia daje 100% szybką wyleczalność - na drugi dzień pies biega.
W nawiązaniu do labradorów , to skłonnością do dyskopatii obarczone są psy o umaszczeniu biszkoptowym.
Yorkshire terrier - wypadnięcia dysków występują już od 1 roku życia i dotyczą głównie odmian miniaturowych , które przez Związek Kynologiczny nie są dopuszczane do hodowli. Moda jednak robi swoje.
A teraz ukochane jamniki - dyskopatia ujawnia się najczęściej już od 3 - 5 roku życia , sporadycznie wcześniej.
Hodowla psów w inbredzie , czyli kojarzenie i rozmnażanie psów blisko ze sobą spokrewnionych , jest zasadniczą przyczyną rodzenia się psów mających zagwarantowane wystąpienie za kilka lat dyskopatii ; często dołączają się także inne choroby , np. padaczka, która na podłożu genetycznym ujawnia się już w 1 - 2 roku życia . Skurcze i silnie napięcie mięśni w czasie ataku powodują przesunięcie zdegenerowanego dysku i porażenie gotowe .
Rodzaje porażeń
W zale
żności od stopnia napięcia mięśni i związanego z tym bólu porażenia dzielimy na :
- spastyczne - ból jest bardzo du
ży , całe ciało jest zesztywniałe , porażone kończyny są napięte i wyprostowane.
- wiotkie - bólu praktycznie nie ma , ko
ńczyny tylne przy poruszaniu układają się z tyłu w charakterystyczną pozycję " foki ''.
Pora
żenie spastyczne stopniowo , w związku ze zmniejszaniem się odczynu zapalnego w danym miejscu , przechodzi w wiotkie .
Objawy dyskopatii sążne , w zależności od miejsca wystąpienia .
Dyskopatia szyjna. Typowa pozycja to pochylenie g
łowy w dół i niemożność jej podniesienia.Mięśnie szyi są bardzo napięte , w związku z tym szyja jest nabrzmiała , twarda ,tworzy tzw. byczy kark . Zwierzę z bólu nie porusza się , leży schowane w kojcu , a każda próba podniesienia go czy choćby sam strach przed dotykaniem, powoduje przeraźliwy głośny skowyt.
Czynno
ści fizjologiczne , tzn. oddawanie moczu i kału są najczęściej w normie. W połowie przypadków dołącza się niedowład jednej z przednich kończyn , która jest odwiedziona do przodu i boku.
W ko
ńcowym etapie nieodpowiednio leczona dyskopatia szyjna powoduje wystąpienie tetraplegii , czyli porażenia wszystkich 4 kończyn. Pies leży na boku i ledwo podnosi głowę .
Cecha charakterystyczna dla tej dyskopatii - czucie w tylnych
łapkach jest obniżone , ale jest wyraźne ! ,w przeciwieństwie do przednich , w których jest bardzo słabe.
Dyskopatia dalszego odcinka kr
ęgosłupa. Najczęściej obejmuje odcinek piersiowo - lędźwiowy. Miejsce przesunięcia dysku jest nabrzmiałe , twarde , bolesne i ewidentnie cieplejsze . Piesek może kuleć na jedną kończynę , lecz częściej występuje niedowład tyłu lub całkowite porażenie. Powiązane jest to z niemożnością samodzielnego wypróżniania się . Mocz gromadzi się w pęcherzu moczowym i tylko jego nadmiar ulewa się przy zmianie pozycji ciała . Czucie , zarówno powierzchowne jak i głębokie , za miejscem wypadnięcia dysku jest obniżone lub całkowicie zniesione . Podobnie obniżona jest na tym odcinku ciepłota powierzchni skóry - jest ona ewidentnie chłodna . Także ruchy ogonka ulegają zanikowi. Bardzo szybko , szczególnie przy porażeniu wiotkim ( w ciągu 2 tyg.) dochodzi do zaniku mięśni odcinka ciała za uszkodzonym miejscem. Jest to tzw. zanik z bezczynności.
                               
                            Metody leczenia
Przyczyną bóli i porażeń w dyskopatii jest przemieszczenie dysku międzykręgowego i spowodowany nim ucisk na rdzeń kręgowy i korzonki nerwowe. Równocześnie dochodzi do powstania odczynu zapalnego okolicznych tkanek , co dodatkowo powoduje nasilenie objawów.
Leczenie :
- usuni
ęcie przyczyny , czyli wprowadzenie przemieszczonego dysku na swoje miejsce , likwiduje wszystkie objawy
- leczenie zachowawcze , obejmuje leczenie ograniczaj
ące się do farmakologicznego zwalczania stanu zapalnego i bólu ; laseroterapia,
leczenie polem magnetycznym , akupunktura , bioenergioterapia
- operacje chirurgiczne - zalety : usuni
ęcie przemieszczonego dysku likwiduje objawy i daje gwarancję , że już nigdy nie wyskoczy
- wady : przeci
ęcie w czasie operacji więzadeł kręgosłupa powoduje jego destabilizację i w przypadku przemieszczenia się innego dysku już Święty Boże nie pomoże!
Przyjmuje si
ę,że przyczyną braku pozytywnych efektów zabiegów chirurgicznych jest zawsze za późno przeprowadzony zabieg.
Leczenie poprzez nastawianie kręgosłupa czyli metody kręgarskie.
Zwykle pomaga kilka zabiegów ( ok.3 ) w odst
ępie 5 - 7 dni. Skuteczne jest w czasie do ok. 1 miesiąca od wystąpienia porażenia. Niekiedy , np. w przypadku ponownego częstego wypadania lub niemożności dojazdu właściciel sam wykonuje zabiegi , po przeszkoleniu.
Polegaj
ą one na wykonywaniu skrętów ciałem zwierzęcia. Występujące wtedy rozciągnięcie kręgosłupa i poszerzenie szpar międzykręgowych z równoczesnym silnym napięciem więzadeł skutkuje naciskiem tych więzadeł na przemieszczony dysk , który wskakuje na swoje miejsce.
Prawid
łowo wykonany zabieg nie powoduje żadnych ubocznych skutków.
To wyjaśnienie dla tych lekarzy ,którzy twierdzą , że wprowadzenie dysku na swoje miejsce jest niemożliwe.
Leczenie zachowawcze.
Daje efekty w mniej zaawansowanych przypadkach. Po pewnym czasie dysk mo
że powrócić na swoje miejsce i stan zapalny może wygasnąć.
Z preparatów farmakologicznych najlepsze efekty dawa
ł Nitrogranulogen
-oprócz bardzo silnego dzia
łania przeciwzapalnego ukierunkowany był na regenerację nerwów
oraz strychnina - usprawnia
ła przewodnictwo nerwowe na połączeniach nerwy-mięśnie ,co skutkowało wzrostem napięcia porażonych mięśni.
Niestety , oba preparaty od 10 lat nie s
ą już produkowane a obecnie stosowane namiastki nie mają już tak specyficznego działania.
Laseroterapia - po kilku tygodniach czy miesi
ącach widać pewną poprawę...
Leczenie polem magnetycznym - skuteczne , ale uci
ążliwe . Wymaga 2 x dziennie kontroli przez okres ok. 2 tygodni. Działanie to głównie regeneracja uszkodzonych nerwów . Podobnie działa bioenergoterapia - ale z prawdziwym bioterapeutą.
Uwaga!
Kilka lat temu pewien fachowiec powiedzia
ł ,że porażone jamniki należy na kilka tygodni zamknąć w klatce w celu ograniczenia możliwości poruszania się i zapobiec dalszemu przemieszczaniu się dysku.
Tak zaleca obecnie wi
ększość lekarzy weterynarii.Prawda jest jak zawsze pośrodku . W okresie porażenia spastycznego - bólowego , należy do minimum zredukować ruch i przemieszczanie się zwierzęcia , natomiast w porażeniu wiotkim wprost przeciwnie - zwierzę wymaga bardzo intensywnej rehabilitacji ruchowej w celu ograniczenia postępującego zaniku mięśni.
Z drugiej strony klatka dla jamnika to jak kaganiec , a one tego nie lubi
ą. Sam ból powoduje , że przestają się przemieszczać - leżą i się nie ruszają.
Postępowanie z porażonym pieskiem.
Mamy nastawiony kr
ęgosłup , a piesek nadal nie wstaje , chociaż już go nie boli. W połowie przypadków dyskopatii , zwłaszcza dotyczącej odcinka piersiowo-lędźwiowego kręgosłupa , wypadnięty dysk uciska na nerwy , co skutkuje czasową utratą zdolności przewodzenia bodźców. Na szczęście z czasem to mija , ponieważ nerwy mają zdolność regeneracji
W tym okresie musimy zadba
ć o:
- czynno
ści fizjologiczne
- rehabilitacj
ę
Oddawanie moczu - nie mo
żemy pozwolić , żeby piesek załatwiał się pod siebie. Należy nauczyć się opróżniać pęcherz z moczu poprzez ucisk na pęcherz. Jest to prosta rzecz , wymaga tylko treningu: najłatwiej jest uciskać z obu stron na środek brzuszka , a gdy mocz zacznie się wydostawać , nie należy przerywać tylko dociskać. Robimy to z wyczuciem , delikatnie zwłaszcza , gdy są napięte z bólu powłoki brzuszne. Pęcherz należy opróżniać 2 - 3 razy dziennie.
Oddawanie stolca - cz
ęsto wystarczy włożyć termometr do odbytu i poruszać nim. Wskutek drażnienia dochodzi do wyparcia stolca.
              tu jest link do strony doktora Bogdan Sekula 
http://www.dyskopatiapsow.jasky.pl/dyskopatiapsow/

12 komentarzy:

  1. Mam 2 psy i kota. Na tym blogu znalazłem dużo ciekawych artykułów związanych z pupilkami. Jesli chcecie się dowiedzieć jak je przewozić samolotem zapraszam na bloga www.samolocik.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam , chciałbym się podzielić doświadczeniem z walki z psią dyskopatią ( jest ono co prawda skromne , bo zebrane na własnym psie ) .
    Do rzeczy : ok 2 miesiące temu sonia , bo tako się zowie ta suczka bez żadnych oznak nagle przestała chodzić tzn . tylne łapy zostały sparaliżowane i piesek ciągał je za soba . Od razu pojechaliśmy do weterynarza w Gorzowie Wlkp. , pieskiem zajęła się młoda pani doktor i po uśpieniu psa zrobiono zdjęcia po których padła diagnoza : DYSKOPATIA ( koszt 270 zł ) . Nic nie wiedzieliśmy o tym schorzeniu więc całkowicie zdaliśmy się na lekarza . Pieskowi podano leki między innymi sterydy i zapewniono nas że jest 95% szansa na całkowite wyleczenie psa , tylko trzeba było unieruchomić sonię tzn. wsadzić do klatki aby się nie ruszała . Pieska co dziennie przywoziliśmy na zastrzyki ( 30 zł za zastrzyk ) i po 5 dniach lekarz ( z chyba większym stażem ) poinformował nas że szansa farmakologicznego wyleczenia spadła do 50 % i najlepsza będzie operacja usunięcia owych dysków . Lecz przed operacją lekarz zaproponował jeszcze badanie ( zapomniałem niestety nazwy ) polegało ono na podanie w kręgosłup kontrastu i stwierdzeniu w 100% miejsca uszkodzenia ( koszt 220 zł ) . Zgodziliśmy się na to badanie , po ponownym uśpieniu pieska lekarze stwierdzili że sonia ma uszkodzone dwa dyski jeden obok drugiego - z tym że ten drugi dysk jest dodatkowo zmiażdżony i konieczna jest operacja mająca na celu usunięcie obu dysków. Szanse na powodzenie operacji według lekarza wówczas wynosiły mniej jak 25% , ale usilnie nalegał na jej przeprowadzenie . W rozmowie ze specjalistą od takich operacji dowiedzieliśmy się że : w Gorzowie Wlkp. wykonali 10 takich operacji z czego przeżyło samą operację 5 psów . lecz udana operacja nie do końca oznaczała że piesek wyzdrowieje . Koszt tej operacji miał wynieść od 800 zł w górę ! . Tego było już za wiele i zaprzestaliśmy leczenie soni w tym miejscu . W między czasie skontaktowaliśmy się z dr. BOGDANEM SEKULĄ i następnego dnia już byliśmy w Piotrowicach . Jak się później okazało to była jedna z mądrzejszych decyzji w życiu . Ze względu na sporą odległość dzielącą nas od Piotrowic (280km) , pan doktor zdecydował że sonia zostanie u nich . Cóż sonia została- my wróciliśmy . Przez półtora miesiąca mieliśmy tylko kontakt telefoniczny z panem doktorem i jego żoną ( notabene bardzo miłą i życzliwą osobą ) Rehabilitacja soni przebiegała dosyć długo , piesek był po zabiegach u poprzedników bardzo obolały . Po ok trzech tygodniach dopiero dostaliśmy pomyślną wiadomość że piesek już próbuje wstawać i jak się go postawi to stoi ! Od tamtej pory było już tylko lepiej , sonia co prawda jeszcze nie chodziła ale już " kicała " . upłynęło jeszcze 2 tygodnie i mogliśmy zabrać " turystkę z agro-wczasów ". Dzisiaj mija 7 tygodni od stwierdzenia dyskopatii , a sońka już prawie funkcjonuje jak dawniej - sama się załatwia , chodzi i próbuje jak dawniej ganiać za kotami , jeszcze jej się zdarza czasami upaść przy nagłych zwrotach ale to nic – z biegiem czasu i to ustąpi .
    Reasumując chciałbym powiedzieć że DYSKOPATIA jest wyleczalna i nie zawsze musi oznaczać uśpienie chorego psa . Trzeba tylko mądrze postąpić i jak najszybciej oddać zwierzę w ręce specjalisty , a nie " psełdo lekarzy ‘’ którzy żerują na cierpieniu właścicieli i tylko "doją ich z kasy "
    Oto namiary na pana doktora : Bogdan Sekula , Piotrowice 112, woj. dolnośląskie. telefon : 713970317 kom. : 601 551 992.
    A to mój nr: 695438777 jak by ktoś chciał się dowiedzieć więcej.

    OdpowiedzUsuń
  3. PS. pisząc " lekarz uśpił psa" miałem na myśli nie " ostateczne uśpienie " tylko , że piesek dostał zastrzyk i zasnął do badania .

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam , oto dowód na skuteczność zabiegów Dr. SEKULI
    prawie rok od zabiegów doktora a pies ma się tak :

    http://www.youtube.com/watch?v=eyWOUWGq9A0&feature=youtu.be

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim przypadku dr Sekula zachował się tak, że aż brak mi słów. Chodziło o mojego pieska, który nagle z dnia na dzień położył się i nie chciał wstać. Po kontakcie telefonicznym tenże doktor zapytał o wiek psa i doradził uśpienie. Tak po prostu. Jak dla mnie nie powinien być lekarzem. Na szczęście jest cudowna ekipa we Wrocławiu. Polecam ich z całego serca, bo oni uratowali mojego czwronoga.

      Usuń
    2. Nie mogę się zgodzić z poprzednią wypowiedzią, znam Pana doktora, opiekuje się moim pieskiem i wiem, ze robi wszystko, żeby ratować zwierzaki nawet te bardzo uciążliwe dla niego...
      Może powiedział coś w żartach i zostało, źle zrozumiane inaczej tego nie wytłumaczę.
      Pan doktor to cudowny człowiek, ratuje życie nie odbiera.

      Usuń
  5. Witam
    A mój piesek od rana dziwinie się zachowywał, był wystraszony. Pod wieczór, zaczął tracić kontrolę nad jedną tylną łapką i lekarz stwierdził dyskopatię ale nie nastawiał kręgu... Później już było tylko gorzej, pies obecnie ciągnie swój tył. Dostaje sterydy i witaminy i trwa to już tydzień. Podobno na poprawę można czekać do dwóch miesięcy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój pies (pół jamnik) od 2 dni też zaczą kuleć, a teraz w ogóle chodzi tylko na przednich łapach, a tylne ciągnie. Trochę je i pije. Moja mama była wczoraj u weterynarza (kobieta). Weterynarz stwierdził, że może to być to coś pokleszczowe, ale jak poczytałam dziś trochę w internecie to tak na 80-90% myślę, że może to być dyskopatia. Przestraszyłam się tych kosztów jak tu ktoś napisał, ale mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze.
    P.S Przeczytałam na jakimś forum, że dyskopatia najczęściej występuje u jamników, a mój pies jest pół jamnikiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też mam mieszańca z jamnikiem .pięć lat bez problemu i lekarzy wmawiałem sobie zwykły [ciapek] to nie łapie nic z powietrza i od innych piesków a teraz dwa dni i piesek ciągnie łapki tylne jak foka ogon podkulony,nie szczeka,nie sika i lekarz stwierdził dyskopatię.

      Usuń
  7. ewalukasiak1@gmail.com24 czerwca 2013 20:53

    MOJE DOŚWIADCZENIA Z LECZENIEM DYSKOPATII
    Witam, chciałabym podzielić się tym co przeszłam jakiś niecały rok temu wraz z moją sunią pekinką.
    Pewnego dnia nagle schodząc ze schodów mojego psa unieruchomiło, pamiętam jak dziś- usłyszałam jęknięcie, wróciła z dworu do domu po czym położyła się nieruchomo, w pozycji jakby usztywnionej. Nie wiedziałam co się dzieje, spodziewałam się najgorszego- być może to rak(mój poprzedni pies w wyniku raka został sparaliżowany od pasa w dół stąd moje przypuszczenia.) Była to niedziela więc możliwe było zasięgnięcie porady lekarza, który miał dyżur w moim mieście. Powiedział, że jest to dyskopatia, nazwał to jeszcze jakoś swoimi profesjonalnymi określnikami, po czym podał psu dawkę sterydów, skasował niemałe pieniążki, nie udzielił informacji i kazał wrócić za kilka dni- przy czym dodał że pies najlepiej ma się nie ruszać, wsadzić w pudełko i nie pozwalać na żaden ruch. Zaczęłam szukać informacji w internecie, czytałam o chorobie i wiedziałam że muszę zrobić wszystko by moja sunia mogla znów normalnie funkcjonować. Pusia- (bo takie ma imię) była jakby sparaliżowana, nie mogła chodzić, poruszać tylnymi nóżkami, widać było że jest przerażona tym co się dzieje. Nie umiała nawet oddać moczu, a nóżki ciągnęła za sobą bezsilnie błagając o pomoc. Codziennie odwiedzałam innego lekarza by któryś z nich mi pomógł, a jedyne co od nich słyszałam to by wsadzić psa w pudełko i czekać, może zacznie chodzić, przy czym podawali leki przeciwzapalne, dawali jakieś zastrzyki lub sterydy.Ewentualnie operacja, ale to odradzają. Mijał tak już ponad tydzień, a ja wiedziałam że musi być jakiś sposób żeby jej pomóc.Przecież unieruchomić psa to żadne rozwiązanie, a wręcz przeciwnie- można jeszcze zaszkodzić! Poznałam już większość weterynarzy z mojego miasta i mogłam tylko czekać. W końcu dostaliśmy namiar na lekarza od koleżanki mojej mamy. Skrażysko-Kamienna. Dzwonię do niego. Lekarz mówi, że szkoda że tak późno, ale proszę natychmiast przyjeżdżać. Jedziemy! Doktor od razu przeszedł do rzeczy. Nastawił dyski, poddał sunię akupunkturze i naświetlanie lampami. Zlecił jeszcze 2,3 razy powtórzyć akupunkturę i lampy. Za te wszystkie wizyty zapłaciłam taką kwotę jak za 1 poradę u mnie w mieście. Już po nie całych 2 tygodniach sunia śmigała jak kiedyś! Wiadomo lekko ją zarzuca przy chodzie, ale chodzi i normalnie funkcjonuje! Lekarz zmotywował nas do przejścia na dietę Pusi. Ponieważ pewnie jej nadwaga przyczyniła się do wystąpienia choroby, na dodatek długi kręgosłup co występuje zwłaszcza u jamników i pekińczyków i podobnych ras "długich". Musimy teraz uważać, żeby znowu się to nie wydarzyło, trzeba więc unikać chodzenia po schodach, skakania, stania na dwóch łapkach jak surykatka-co mojej Pusi wychodzi rewelacyjnie:)No i dieta. A więc dyskopatia to nie wyrok, walczcie do końca! nie usypiajcie swoich pupili!!!! Gdyby ktoś potrzebował porady, służę pomocą.

    OdpowiedzUsuń
  8. HISTORIA CHOROBY MOJEGO PSA I WYLECZENIA :)

    Postanowiłam opisać moją historię dla wszystkich tych, których pies zachorował na dyskopatię i chcą już się poddać ... WALCZCIE!!!
    Pies mój to pekińczyk ma 8 lat.
    Więc... Problemy z moim psiakiem zaczęły się 8/9.12.12 . Chodząc zataczała się, cały czas leżała, ciężko oddychała, miała ciepły nosek, trzęsła się i drżała . Na następny dzień udałam się do weterynarza który stwierdził że skoro chodzi a nie wlecze bezwładnie łapy za sobą to będzie dobrze. Dodał jeszcze że pewnie się przeziębiła. Naświetlił ją, dał jakiś zastrzyk i zainkasował 50 zł. Kazał przyjść za 3 dni. Po 3 dniach było gorzej ale weterynarz powtórzył zabieg jak ostatnio i kazał się nie martwić i przyjść znowu za 3 dni. Było jeszcze gorzej... Mimo to poszłam jeszcze do tego wet. który znowu zrobił to samo- zastrzyk i naświetlnie powiedział że będzie dobrze, 50 zł i do widzenia. Weterynarz ( o ile można go tak nazwać) źle zrobił zastrzyk przez co psinie kark sztywniał i zadziera do góry cały czas pyszczek. W nocy nie spałam, masowałam jej kark, rano do szkoły nie poszłam, bardzo bałam się o nią :(. Było z nią już na prawdę kiepsko :(.Po prostu wet. obmyślał sb taki plan że będzie ciągnął kasę od moich rodziców co 3 dni 50 zł aż do czasu gdy mój pies tego nie przeżyje albo ja postanowię go uśpić. Zaczęłam szukać innego weterynarza. Następnego dnia wieczorem (19.09.12)pojechałam razem z rodzicami do innego weterynarza. Piesek już tylnie łapki wlekł bezwładnie za sobą i bardzo cierpiał. Okazało się że tamten zastosował złe leczenie ani nie poinformował mnie o alternatywach leczenia ( 3 zastrzyki po 100zł ale duże prawdopodobieństwo że pies sam wstanie na sparaliżowane łapki) ani nawet że pies absolutnie nie powinien się ruszać poza minimum. Zrobiłam jak lekarz kazał, ograniczyłam psu ruch i dostała serię nivalinu. Jednak niestety to nie pomogło. Zalecono mi następnie ćwiczenie z psem w wodzie i dostała 2 serię. Dalej jej łapki nawet nie drgnęły nie mówiąc żeby była w stanie na nich ustać. Nie poddawałam się ćwiczyłam tak z nią do 22.01.13 i piesio minimalnie poruszał łapkami dlatego zdecydowałam się na 3 serię nivalinu. Ćwiczyłam w wodzie z moim pieskiem codziennie i powoli bo powoli ale było coraz lepiej. 24.02.13 już była w stanie przebiec parę kroczków i się przewracała.. Dalej wciąż ćwiczyłyśmy a na wielkanoc już sama chodziła ;) ( od czasu do czasu przewracała się jeszcze i chodziła ''tanecznym'' krokiem ale żyła i chodziła a to najważniejsze :). Teraz już biega chodzi i wszystko już jest dobrze ;).
    Podsumowując leczenie było długie, męczące i drogie ale było warto, przekonuję się o tym za każdym razem gdy mnie wita i merda ogonkiem jak wracam do domu ;))
    Wiem że rozpisałam się ale chciałam wszystko dokładnie opisać. Jeśli ktoś chciałby się jeszcze czegoś dowiedzieć proszę pisać : motylek47@interia.eu
    WALCZCIE O WASZE CZWORONOGI! :) <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Mój piesek od kilku dni był osowiały i nie dał sie dotknąć. W nocy rodzice pojechali do weterynarza a ona podejzewała zapalenie korzonków.Majka dostała zastrzyk witamineB . Gdy przyjechali piesek chodził i szalał ...... .Ale niestety rano nie mogła stanąć na tylne łapki i wlekła je za sobą.
    Rano weterynarz kazał jechać na prześwietlenie wyszło bardzo dobrze.
    Majka jeszcze nie wstaje i właśnie wybieramy sie do innego (ale napewno lepzego weterynarza).

    OdpowiedzUsuń

rEkLaMa TwOjEgO bLoGa
Twoja wyszukiwarka